Krwawe wersety Jastruna dopuszczającego mordowanie przeciwników ideowych. Jest reakcja SDP!

Krwawe wersety Jastruna dopuszczającego mordowanie przeciwników ideowych. Jest reakcja SDP!

Słowa Tomasza Jastruna o „mordobiciu” i „mordzie” wobec dziennikarzy oraz czytelników mediów o odmiennych poglądach wywołały gwałtowną falę oburzenia i oskarżeń o przekroczenie granic dopuszczalnej debaty publicznej. Publikacja Tomasza Jastruna na łamach tygodnika „Przegląd” stała się symbolem coraz brutalniejszego języka obecnego w polskim życiu publicznym – języka, który degraduje media, niszczy społeczne zaufanie i podsyca atmosferę politycznej nienawiści.

W felietonie „Pęknięcie” Tomasz Jastrun napisał, że „z autorami ‘Gazety Polskiej’, podobnie jak z jej czytelnikami, już nie można dyskutować, nie ma płaszczyzny do polemiki, zostaje tylko mordobicie lub mord po prostu”. Wypowiedź wywołała natychmiastową reakcję środowisk dziennikarskich i komentatorów życia publicznego.


Portal Niezależna.pl zwrócił się o komentarz do redaktora naczelnego tygodnika „Przegląd” Jerzego Domańskiego. Ten zapewniał, że nie znał wcześniej treści felietonu. – Nigdy tak nie robił, więc nie sądzę, żeby coś takiego napisał – powiedział Domański. Jednocześnie podkreślił, że autorzy publikujący w tygodniku „nie są cenzurowani”.

Jastrun nie ma ochoty odpowiadać

Sam Tomasz Jastrun odmówił szerszego komentarza. Według relacji portalu Niezależna.pl stwierdził, że „w ogóle nie ma ochoty odpowiadać” na pytania dotyczące dopuszczalności prowadzenia publicznej polemiki w takiej formie.

Do sprawy stanowczo odniosła się prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP, Jolanta Hajdasz. W komentarzu dla Niezależna.pl podkreśliła, że „sformułowania i słowa użyte przez Tomasza Jastruna w jego felietonie są skandaliczne pod wieloma względami”.

Hajdasz zadeklarowała również wsparcie dla redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz, jeśli zdecyduje się zawiadomić prokuraturę. Jak zaznaczyła, „wzywanie do mordobicia, mordu na dziennikarzach z którymi nie zgadzamy się poglądami jest absolutnie niedopuszczalne i nieakceptowalne”.

Prezes SDP poinformowała także, że sprawą może zająć się Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

„W centrum Monitoringu wolności prasy również rozważymy czy nie trzeba będzie podjąć jakichś bardziej radykalnych kroków od strony prawnej. Być może CMWP złoży takie doniesienie, ponieważ wzywanie do mordobicia, mordu na dziennikarzach z którymi nie zgadzamy się poglądami jest absolutnie niedopuszczalne i nieakceptowalne”

– podkreśliła.

Skandaliczna publikacja Tomasza Jastruna pokazuje, jak głęboko zdegradowany został poziom debaty publicznej w Polsce. Coraz częściej miejsce rzeczowej polemiki zajmują brutalne emocje, język pogardy i odwoływanie się do przemocy – nawet w publicystyce. Niedawno pisaliśmy o tym, że nawet wezwania do łamania prawa uchodzą w mediach publicznych i zagrażają życiu publicznemu w Polsce. Słowa Jastruna pokazują, że nie myliśmy się.

Szerzenie metod totalitarnych na antenie Radia Zachód przy bierności prowadzącego. SDP zawiadamia KRRiT

Media powinny pozostawać miejscem wymiany argumentów i ścierania się opinii, a nie przestrzenią normalizacji agresji czy dehumanizacji przeciwników politycznych.

Słowa mają znaczenie – zwłaszcza wtedy, gdy padają z ust osób publicznych i są publikowane na łamach opiniotwórczych mediów.

Kim był, a kim okazał się Tomasz Jastrun?

Wypowiedź Jastruna wywołuje tym większe zdumienie, że chodzi o osobę od lat kojarzoną z działalnością opozycyjną i walką o wolność słowa w czasach PRL. Tomasz Jastrun to poeta, felietonista i publicysta, syn pisarza Mieczysława Jastruna. W okresie komunistycznym związany był z demokratyczną opozycją, publikował w drugim obiegu i współpracował z podziemnymi wydawnictwami.

Jastrun przez lata przedstawiany był jako reprezentant środowiska walczącego o pluralizm, swobodę debaty i prawa obywatelskie. Tym większy dysonans budzą dziś jego słowa o „mordobiciu” i „mordzie” wobec ludzi o odmiennych poglądach.

Dla mnie, to symboliczny dowód na to, jak znacząca część dawnych „bojowników o demokrację” po latach całkowicie zatraciła rozumienie jej podstawowych zasad. Demokracja opiera się przecież na sporze prowadzonym za pomocą argumentów, szacunku dla pluralizmu i prawa do istnienia przeciwnika politycznego – a nie na sugestiach eliminowania go z życia publicznego czy społecznego.

Choć to właśnie koalicja Donalda Tuska od 13 grudnia 2023 roku pokazuje, że demokrację rozumie w taki właśnie przemocowy sposób.

 

Fot. Mariusz Kubik – Praca własna, CC BY 3.0,
 
>>> POLECAMY <<<
Dowiedz się więcej  
Tagi: