Dorota Gawryluk podbiła internety! Czym? „Rewolucyjnym aktem” w czasach fałszu [KOMENTARZ]

Dorota Gawryluk

„W czasach powszechnego fałszu mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym” – głosi słynny cytat przypisywany George’owi Orwellowi. Historycy literatury spierają się, czy pisarz rzeczywiście wypowiedział dokładnie te słowa, ale ich sens pozostaje aktualny. W ostatnich dniach polski internet otrzymał niezwykły dowód na to, że zwykłe stwierdzenie oczywistości może wywołać polityczną burzę. Tak stało się w przypadku Doroty Gawryluk.

Dorota Gawryluk, długoletnia i doświadczona dziennikarka Polsatu znalazła się w centrum jednej z najgorętszych debat ostatnich tygodni po tym, jak odniosła się do słów wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego. Polityk Polski 2050 porównał Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) do ukraińskich odpowiedników polskich Żołnierzy Niezłomnych:

„To byli tacy trochę – ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa – ukraińscy żołnierze niezłomni”

W Polsce wywołało to szok i oburzenie, UPA odpowiada bowiem za ludobójstwo dokonane na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Dorota Gawryluk nie ograniczyła się jednak do dyplomatycznych uwag. Nazwała takie porównanie „kłamstwem historycznym”, a następnie zadała pytanie, które uruchomiło lawinę komentarzy:

„Porównywanie UPA do Żołnierzy Niezłomnych. Robi to wiceminister nauki, który jest wykładowcą, uczy młodzieży na dziennikarstwie. Tutaj też. Natomiast on jest Ukraińcem. To jest Ukrainiec ze Związku Ukraińców w Polsce. On zawsze sprzeciwiał się podnoszeniu kwestii Wołynia na poziom stosunków polsko-ukraińskich. Również gloryfikował UPA, 'chwała bohaterom’ podpisywał pod zdjęciami banderowskimi. Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że człowiek o pochodzeniu ukraińskim, reprezentujący ukraińskie interesy, jest wiceministrem w polskim rządzie.

– pytała na antenie.

W następnym programie, gdy broniła przed fałszywymi interpretacjami swoich słów, dodała:

W polskim rządzie powinni być polscy politycy, czyli tacy, którzy reprezentują polski interes narodowy. Jeśli reprezentują polski interes narodowy, to nikogo nie interesuje, czy to są Niemcy, Ukraińcy, Szwedzi, Somalijczycy, a nawet kosmici.”

Dla wielu odbiorców była to oczywistość. Państwo istnieje przecież po to, aby realizować interes własnych obywateli. Trudno wskazać kraj, którego wyborcy oczekiwaliby od swoich władz reprezentowania interesów obcych państw.

Mimo to na dziennikarkę niemal natychmiast spadła fala krytyki. Część publicystów i polityków zaczęła interpretować jej słowa jako atak na osoby o innym pochodzeniu etnicznym. Pojawiły się oskarżenia o nacjonalizm, dyskryminację i nawiązywanie do „najgorszych kart polskiej historii”.

Jak informuje „Rzeczpospolita” na słowa, które wypowiedziała Dorota Gawryluk zareagowała Agnieszka Kublik z „Gazety Wyborczej”, która dała upust swej imaginacji i wyrysowała surrealistyczny obraz niewyobrażalnych konsekwencji, jakie mogą spowodować słowa dziennikarki Polsatu:

„Gdy pytanie może dać początek nagonki na innych, dzieje się tragedia. Bo pytanie o rasę, pochodzenie, język, religię, obywatelstwo czy orientację seksualną może skończyć się hasłami o »Polsce dla Polaków«. Całej Polsce: na uczelniach, w urzędach, mediach, szpitalach, sklepach, autobusach, tramwajach, na ulicach. Na cmentarzach też?”

– cytuje dziennikarkę „Rzeczpospolita”.

Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji skierowano także skargę dotyczącą wypowiedzi Gawryluk.


Krwawe wersety Jastruna dopuszczającego mordowanie przeciwników ideowych. Jest reakcja SDP!


Dorota Gawryluk i fala poparcia w internecie

Jednocześnie w mediach społecznościowych ruszyła bezprecedensowa mobilizacja w jej obronie. Internauci zwracali uwagę, że Gawryluk nie mówiła o pochodzeniu etnicznym jako kryterium pełnienia funkcji publicznych, lecz o lojalności wobec państwa polskiego i reprezentowaniu jego interesów. Wielu komentatorów zarzucało krytykom słów Gawryluk świadome przeinaczanie sensu jej wypowiedzi.

Sprawa szybko przestała dotyczyć wyłącznie Andrzeja Szeptyckiego czy nawet Wołynia. Stała się symbolem szerszego sporu o granice debaty publicznej. Coraz więcej osób zaczęło zadawać bowiem otwarcie pytanie:

dlaczego stwierdzenie, że przedstawiciele polskiego rządu powinni kierować się polskim interesem narodowym, wywołuje dziś tak gwałtowne reakcje?

W kolejnym wydaniu programu Dorota Gawryluk nie wycofała swoich słów. Nie przeprosiła. Nie próbowała łagodzić przekazu. Przekonywała, że została źle zinterpretowana, a jej wypowiedź była jednoznaczna. Wskazywała, że istnieją tylko dwie możliwości: albo ktoś reprezentuje interes Polski, albo interes innego państwa.

To właśnie ten moment sprawił, że dla części opinii publicznej dziennikarka stała się symbolem sprzeciwu wobec politycznej poprawności. W oczach swoich zwolenników zrobiła coś, co w dzisiejszych realiach okazuje się wyjątkowo trudne – powiedziała głośno to, co wielu uważa za oczywiste. I co w istocie jest prawdą oraz twardym wymogiem prawnym stawianym polskiej władzy przez Konstytucję RP!

Historia Doroty Gawryluk pokazuje, jak głęboko podzielona jest współczesna Polska oraz jak absurdalne narracje dominują w naszym życiu publicznym. Dla jednych jej słowa, w których stwierdza oczywistość,  stanowią wyraz patriotyzmu i przywiązania do prawdy historycznej. Dla innych są przejawem „niebezpiecznego nacjonalizmu” czy wręcz szowinizmu. Kilka zdań wypowiedzianych w telewizyjnym studio uruchomiło debatę, która daleko wykracza poza osobę samej dziennikarki. Być może właśnie dlatego cytat przypisywany Orwellowi wrócił przy tej okazji tak często.

W świecie pełnym politycznych kalkulacji, półprawd i ostrożnie dobieranych słów, zwykłe nazwanie rzeczy po imieniu bywa dziś odbierane jak akt buntu, czasem nawet jak rewolucja. A to po prostu…prawda!

Kim jest Dorota Gawryluk?

Urodzona 4 marca 1972 w Limanowej – polska dziennikarka, prezenterka telewizyjna i radiowa oraz aktorka.Ukończyła XXVI Liceum Ogólnokształcące im. J. Tuwima w Warszawie oraz studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim. Karierę rozpoczęła w 1994 roku w Telewizji Polsat, gdzie pracowała jako reporterka, a następnie prezenterka.

Dalsza część tekstu pod zdjęciem.

Dorota Gawryluk, długoletnia i doświadczona dziennikarka Polsatu znalazła się w centrum jednej z najgorętszych debat ostatnich tygodni po tym, jak odniosła się do słów wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego. Polityk Polski 2050 porównał Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) do ukraińskich odpowiedników polskich Żołnierzy Niezłomnych:
Dorota Gawryluk, 2008 rok. Fot. CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3968124

W latach 2004–2007 prowadziła „Wiadomości” w TVP1 oraz program publicystyczny „Forum”.Po powrocie do Polsatu od 2009 roku była jedną z prowadzących główne wydanie „Wydarzeń”. W latach 2018–2023 pełniła funkcję dyrektora pionu informacji i publicystyki Telewizji Polsat, a od 2023 roku jest dyrektorem pionu kanałów tematycznych Grupy Polsat.

Prowadzi programy publicystyczne, m.in. „Lepsza Polska” oraz „Kalejdoskop Wydarzeń”.

Jest znana z bezpośredniego, konfrontacyjnego stylu prowadzenia debat. Od 1993 roku żoną Jerzego Gawryluka, z którym ma dwoje dzieci: syna Nikona (ur. 1993) i córkę Marię (ur. 2011).


Źródła

Lubuski Oddział SDP na Facebooku

Tagi: