Odmowa udzielania informacji dziennikarzom i szykanowanie wybranych redakcji przez przedstawicieli władzy publicznej to nie tylko naruszenie obowiązujących przepisów prawa, ale również groźny sygnał podważający fundamenty polskiej demokracji.
Dostęp do informacji publicznej jako fundament demokratycznego państwa
Prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej stanowi jeden z najważniejszych filarów państwa demokratycznego, gwarantujący obywatelom realną kontrolę nad osobami sprawującymi funkcje państwowe. Gwarancję tę wyraża wprost art. 61 Konstytucji RP, stanowiąc w ust. 1, że:
„Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne”.
Z zasady tej wyrasta ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (u.d.i.p.), która w art. 1 i 2 precyzuje, iż każda informacja o sprawach publicznych podlega udostępnieniu, a od osoby wykonującej to prawo nie wolno żądać wykazania interesu prawnego lub faktycznego.
Z kolei art. 4 u.d.i.p. jednoznacznie nakłada obowiązek udostępniania informacji na władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne.
Obowiązki te doprecyzowuje także wielokrotnie nowelizowana ustawa prawo prasowe z 1984 r.:
- Art. 2 Prawa prasowego nakłada na organy państwowe obowiązek stwarzania prasie warunków niezbędnych do wykonywania jej funkcji.
Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym również umożliwiające działalność redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.
- Art. 3a Prawa prasowego w zakresie dostępu prasy do informacji publicznej odsyła bezpośrednio do przepisów u.d.i.p.
- Art. 4 Prawa prasowego zobowiązuje podmioty publiczne i społeczne do udzielania prasie informacji o swojej działalności. Ustawa wymaga, aby w przypadku odmowy udzielenia informacji na żądanie redaktora naczelnego doręczyć pisemną odmowę wraz z uzasadnieniem w terminie 3 dni.
Co grozi za nieudzielenie informacji?
Za ignorowanie i łamanie tych obowiązków polskie prawo przewiduje konkretne sankcje karne i administracyjne:
- Art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej stanowi:
„Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.
- Art. 44 ust. 1 i 2 Prawa prasowego penalizuje utrudnianie lub tłumienie krytyki prasowej, przewidując za ten czyn karę grzywny albo ograniczenia wolności:
Bezprawne odmowy lub bezczynność mogą stanowić również podstawę do pociągnięcia funkcjonariusza do odpowiedzialności karnej na podstawie art. 231 Kodeksu karnego za niedopełnienie obowiązków na szkodę interesu publicznego lub prywatnego. Takie działanie na szkodę interesu prywatnego zagrożone jest karą nawet 10 lat więzienia.
Kontekst sporu: Marszałek Włodzimierz Czarzasty kontra dziennikarze
Apogeum sporu stało się postępowanie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który odmawia odpowiadania na pytania zadawane ustnie przez dziennikarzy Telewizji wPolsce24 (m.in. Macieja Zemły, Rafała Jarząbka i Stanisława Pyrzanowskiego).
Podczas konferencji prasowych oraz spotkań na korytarzach sejmowych marszałek publicznie deklaruje, że od około dwóch lat nie rozmawia z tą redakcją, wypowiadając słowa:
„Nie doczekacie się, żebym rozmawiał z pana stacją”.
Dziennikarze próbujący uzyskać odpowiedzi na pytania legislacyjne – m.in. o przyczyny blokowania w sejmowej „zamrażarce” prezydenckiego projektu ustawy „Polski SAFE 0%” – spotykają się z lekceważeniem, ironizowaniem oraz publicznym atakiem na stację.
Spór i ucieczka przed pytaniami rozpoczęły się około dwóch lat temu. Bezpośrednim punktem zwrotnym i zapalnikiem narastającego konfliktu był materiał śledczy TV wPolsce24 pt. „Czarzasty. Skradzione imperium”, w którym prześwietlono kulisy działalności wydawnictwa Muza oraz powiązania majątkowe sięgające czasów dawnej PZPR. Przedstawiciele redakcji otwarcie wiążą ten materiał dziennikarski i jego publikację ze zmianą stosunku Włodzimierza Czarzastego do telewizji wPolsce24.
Materiał o powiązaniach Włodzimierza Czarzastego dostępny jest online.
Dziennikarze zadawali marszałkowi pytania o jego oświadczenia majątkowe, ankietę bezpieczeństwa, a także o fakt wstąpienia do komunistycznej partii PZPR po wprowadzeniu stanu wojennego.
Włodzimierz Czarzasty oficjalnie uzasadnia swoją postawę brakiem zaufania do telewizji wPolsce24, zarzucając jej brak obiektywizmu oraz „szczucie na ludzi”. Z kolei redakcja oraz obrońcy praw mediów wskazują, że jest to próba uniknięcia odpowiedzialności za odpowiedź na trudne, niewygodne pytania oraz bezprawna segregacja dziennikarzy ze względu na sympatie polityczne.
W związku z powtarzającymi się odmowami redakcja wPolsce24 złożyła zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście, zarzucając marszałkowi tłumienie krytyki prasowej z art. 44 Prawa prasowego. Po miesiącu prokuratura odmówiła jednak podjęcia śledztwa, twierdząc, że w działaniach marszałka nie znaleziono znamion czynu zabronionego.
Systemowe szykany wobec Telewizji Republika i reakcja CMWP SDP
Postępowanie wobec TV wPolsce24 wpisuje się w szerszy mechanizm, którego wyrazistym przykładem są również praktyki stosowane wobec Telewizji Republika.
Reporterom tej stacji wielokrotnie odmawiano akredytacji oraz wstępu na oficjalne konferencje prasowe resortów rządowych (np. Ministerstwa Kultury) oraz Kancelarii Premiera. Sam marszałek Czarzasty w analogiczny sposób ignorował pytania tej redakcji, publicznie nazywając ją „szczujnią”. Działaniom ze strony przedstawicieli władzy towarzyszyły ponadto groźby kierowane pod adresem dziennikarzy i ich rodzin, szykany procesowe oraz publiczne nawoływanie do bojkotu stacji przez reklamodawców.
Do całej sprawy stanowczo zapowiedziało włączenie się Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (CMWP SDP) pod kierownictwem dr Jolanty Hajdasz. CMWP SDP wydawało oficjalne protesty, organizowało konferencje poświęcone obronie wolności słowa oraz wspierało poszkodowane media w postępowaniach sądowych, wskazując na drastyczne naruszanie konstytucyjnego prawa obywateli do informacji.
Zastanawiającym i niepokojącym zjawiskiem w całym sporze pozostaje bierność oraz brak środowiskowej solidarności ze strony znacznej części pozostałych redakcji, co wystawia w ocenie autora bardzo złe świadectwo obecnej kondycji i rzetelnie rozumianej niezależności mediów w Polsce.
Jeśli Ty, lub Twoja redakcja pada ofiarą łamania prawa – skontaktuj się z CMWP SDP!
Rzaden polityk, ani urzędnik nie stoi ponad prawem
Tego rodzaju zachowania władz publicznych spychają Polskę w stronę państw niedemokratycznych.
Należy także podkreślić, że prywatna ocena urzędnika państwowego lub ocena instytucji wobec danego medium, dziennikarza, organizacji czy obywatela nie ma najmniejszego znaczenia w świetle prawa.Prawo do informacji jest prawem powszechnym, a organ państwowy ma prawny obowiązek odpowiadania na pytania niezależnie od osobistych sympatii czy antypatii.
Nawet pojedynczy obywatel, jednoosobowa redakcja czy najmniejsza organizacja społeczna posiada w informacyjnym zderzeniu z władzą publiczną pełnię należnych jej praw.
Dopóki zadawanie pytań jest legalne, a stawianym pytaniom towarzyszy prawdziwa i rzetelna odpowiedź ze strony urzędników, możemy mówić o funkcjonowaniu prawdziwej demokracji.











